23/07/2008

w kosmosie

Pierwszy skafander utrzymujący zwiększone ciśnienie wymyślił w 1937 roku amerykański lotnik Wiley Post. Kauczukowy skafander był zawiązywany, a głowę ochraniał metaliczny kask, który mógłby zaciekawić kawalera zakonu krzyżackiego. Post wyglądał w tym stroju jak żywcem wyciągnięty z kart powieści Juliusza Verne’a. Prototypy zaskakiwały ekstrawagancją, podobnie jak teraźniejsze skateshopy. Jednak początkowi kosmonauci raczej nie zwracali uwagi na ich prezencję. Narzekali z kolei, że były niedobrzeprzeszklonejfragmentu hełmu, a rękawice źle chwytały.

Od ponad dwudziestu lat te ekstrawaganckie ubrania i bluzki tworzone są w pracowni Hamilton Standard. To właśnie tam konstruktorzy i inżynierowie “kroją” i szyją kombinezony kosmiczne dla amerykańskich astronautów. Już ponad trzydzieści lat człowiek stara się opanować przestrzeń kosmiczną. Pierwszym, który 18 marca 1965 roku odbył spacer w kosmosie, był rosyjski astronauta Aleksiej Leonow. niedługo później w jego trop poszedł Amerykanin Edward White. Od tego momentu kilkudziesięciu ludzi ukończyło przeloty kosmiczne w atmosferze niezwykle ładnym, ale zabójczo nieprzyjaznym.

porównując z nim stroje znanych kreatorów mody czy ze skate shop to mało cenne ciuszki.
Nic dziwnego wkłada się go do wyjścia w zupełnie inną sferę - w przestrzeń pozaziemską. skafander kosmonauty kosztuje ponad 9 milionów dolarów. Pasuje idealnie, nie jest jednakże ani elegancki, ani twarzowy. Pozwala za to pląsać po Księżycu i obejrzeć zapierający dech w piersiach krajobraz : kulę ziemską zawieszoną w przestrzeni kosmicznej, który jest równie fascynujący jak szalona jazda na deskorolka skateshop.

Hartword w stanie Connecticut to tylko dwie godziny drogi od Nowego Jorku. W mieszczącej się tutaj siedzibie firmy Hamilton Standard tworzą się ubiory kosmiczne. tworzenie obecnie kombinezony tylko w niewielkim stopniu przypominają te, w które ubierali się kosmonauci na początku zdobywania wszechświata. zwykłe aluminiowane ubrania koszulki o wartości 4,5 tysiąca dolarów za sztukę z planu Mercury ustąpiły miejsca prawdziwym cudom technologii, wartym dużo więcej. astronauta dysponuje dziś niewielkim statkiem kosmicznym z wyposażeniem w system komunikacji, zapas wody i tlenu. Może również normować ciepłotę kombinezonu, dobrowolnie ją podnosząc z 10 do 45 stopni C. Charles Porter, kierujący warsztatem korekty i pielęgnowaniu w wytwórniach Hamilton Standard, widział tę rozwój na własne oczy.